W XXI wieku dostęp do Internetu stał się codziennością. Wykorzystujemy go w pracy, domu, podczas nauki czy odpoczynku. Dzięki falom radiowym oraz rozbudowanej infrastrukturze komunikacyjnej, jesteśmy w stanie połączyć się z siecią bezprzewodowo z praktycznie każdego miejsca na Ziemi. Jednak, często zdarza się, że siła sygnału jest dla nas niezadowalająca – połączenie nie jest stabilne, zbyt wolne, narażone na ataki hackerskie. Każdy alternatywny sposób przesyłania i przetwarzania danych, pozwalający na zniwelowanie przerw w ich dostępności, jest na wagę złota. Czy istnieje analogiczna technologia do Wi-Fi, wypełniająca tę lukę?

Czym jest Light Fidelity?

W 2011 roku na konferencji TED (Technology, Entertainment and Design) profesor Harald Hass z Uniwersytetu w Edynburgu przedstawił innowacyjne odkrycie. Naukowiec za pomocą zwykłej lampy biurowej wyświetlał film na ekranie. Światło wytwarzane przez żarówkę LED pozwalało na przesył danych oraz połączenie się z Internetem. Dzięki szybko migoczącemu źródłu światła, niewidocznego dla ludzkiego oka, dioda stała się idealnym nadajnikiem zero-jedynkowych ciągów.

Specjalny fotodetektor, pełniący funkcje odbiornika, odbierał pulsujący strumień światła a następnie przetwarzał go na strumień danych. Brzmi skomplikowanie, lecz w praktyce sprowadza się to do podłączenia klucza sprzętowego USB Li-Fi do komputera lub założenia specjalnego etui na telefon. Wysyłana wiązka światła jest ponad tysiąc razy większa niż całe spektrum radiowe używane w Wi-Fi. W obecnym trendzie na IoT, coraz więcej inteligentnych urządzeń, nie tylko smartfonów i komputerów, działających na falach radiowych jest podłączone od Internetu, przez co często najpopularniejsze pasma częstotliwości są przepełnione. Light Fidelity ze swoim szerokim spektrum świetlnym w całości rozwiązuje ten problem. Szacuje się, że Li-Fi będzie w stanie osiągnąć, przy odpowiednich warunkach, ponad 100-krotnie wyższe prędkości przesyłania danych niż najszybsze sieci bezprzewodowe. Obecny rekord wynosi 224gb/s w warunkach laboratoryjnych. Technologia ta jest też wybitnie tania – oświetlając budynek pozyskujemy w zestawie bezprzewodowy Internet.

Świetlana przyszłość?

Liczba zastosowań technologii jest praktycznie nieskończona. Ze względu na swoją specyfikację, Li-Fi może być używane w miejscach, w których częstotliwości radiowe mogą zaburzać działanie określonych urządzeń, takich jak kabiny samolotu, szpitale, elektrownie jądrowe czy fabryki. Nie powoduje przy tym zakłóceń elektromagnetycznych. Również w miejscach gdzie sygnał Wi-Fi nie dociera lub jest słaby, np. pod wodą, w podziemnych pomieszczeniach czy na ogromnych wysokościach. Otwiera to furtkę do rozwoju takich sektorów jak lotnictwo, komunikacja podwodna, motoryzacja i transport, edukacja czy inteligentne budynki i miasta.

Pierwsze komercyjne kroki

Jednym z pierwszych przykładów komercyjnego zastosowania Li-Fi było inteligentne oświetlenie sklepowe Philips Indoor Positioning. Po zainstalowaniu aplikacji oraz włączeniu kamery w telefonie, urządzenie staję się odbiornikiem sieci bezprzewodowej. W momencie połączenia z siecią, w pobranej aplikacji znajdziemy interaktywną mapę sklepu wraz z ścieżkami do wybranych produktów. Dodatkowo, system umożliwia przeglądanie przepisów kulinarnych, a jeśli jakaś potrawa nam się spodoba, generuję nam najszybszą drogę do wszystkich niezbędnych artykułów. Skraca to czas spędzony w sklepie do minimum.

Równie ciekawym wykorzystaniem Internetu „ze światła” jest potrafiąca produkować tlen i prąd elektryczny opona Goodyear Oxygene, która dzięki systemowi komunikacji światłem widzialnym łączy się z Internetem Rzeczy, czyli systemem inteligentnych urządzeń np. innymi pojazdami, czujnikami, kamerami czy infrastrukturą. Dzięki temu w przyszłości auta oraz sygnalizatory świetlne mogłyby się ze sobą wzajemnie komunikować i ostrzegać przed groźnymi sytuacjami na drodze.

Li-Fi na uniwersytecie?

Naprzeciw tej technologii wychodzą również ośrodki naukowe. Politechnika Republiki w Singapurze zainstaluje Li-Fi w swoich laboratoriach. Uczelnia chce dać przez to swoim studentom nowe możliwości  nauki i ułatwić kontakt z inteligentnymi technologiami oświetleniowymi. Politechnika jest pierwszą instytucją edukacji wyższej w południowo-wschodniej Azji, która zaczęła korzystać z Light Fidelity.

Rynek nieruchomości

W istocie wszędzie, gdzie jest światło i potrzeba bezprzewodowej komunikacji można stosować Li-Fi. Technologia cieszy się również ogromnym zainteresowaniem na rynku nieruchomości, gdyż wielu inwestorów wprowadza te udogodnienia w swoich biurach oraz salach konferencyjnych. Przykładem jest Indyjska firma Incubex, zajmująca się wynajmowaniem przestrzeni biurowej. Stworzyła ona salę konferencyjną wykorzystującą Li-Fi, reklamując przy tym technologie w obsługiwanych przez nią start-upach.

Rynek telekomunikacyjny

Również firmy komunikacyjne nie chcą zostać w tyle – Orange testuje udogodnienia w jednym ze swoich francuskich biur pod Paryżem. Co więcej, na potrzeby kolarskiego wyścigu Tour de France, wzmocniła swoją sieć o rozwiązania 4G Li-Fi.

Li-Fi w Polsce?

Na naszym rodzimym rynku firma Globalworth – polska platforma nieruchomości biurowych, zainstalowała oprawy oświetleniowe w kilku biurach Spektrum Tower w Warszawie. Jest to pierwszy przypadek wdrożenia tej technologii na rynku nieruchomości w środkowo-wschodniej Europie.

Koniec z kradzieżą danych?

Light Fidelty wzbudza także zainteresowanie wśród producentów systemów i podzespołów elektronicznych. Firmy takie jak Intel, TI, Quantenna, Cisco i HPE współpracują przy wypracowaniu specyfikacji Light Communications opartej na standardzie Wi-Fi IEEE 802.11. Wprowadzenie standardu Li-Fi jest przewidywane w 2021 roku. Z racji tego, iż światło nie przenika ścian, a linia światła jest potrzebna do uzyskania dostępu do sieci, jest to najbezpieczniejsza forma przesyłania danych. Internet działa tylko w wyznaczonym obszarze, przez co jest kompletnie niewrażliwy na wszelakie zakłócenia oraz próby włamań a samo połączenie jest bardzo stabilne i niezawodne. Sprawdza się to idealnie w środowiskach wymagających wysokiego poziomu bezpieczeństwa – na przykład w organizacjach państwowych, instytucjach finansowych czy prawnych.

Przełom w rozpowszechnianiu technologii do życia codziennego

Pionierem w dostarczaniu opraw oświetleniowych wyposażonych w modemy pozwalające na przesył danych jest Signify (dawniej Philips Lighting). Nazwane przez twórców Trulifi, czyli oświetlenie LED z technologia Li-Fi zapewnia szerokopasmowy Internet o szybkości 150mb/s zarówno wysyłania jak i otrzymywania danych bez uszczerbku dla jakości oświetlenia. Warto zwrócić uwagę, iż obecne technologie rzadko kiedy zapewniają gwarantowaną szybkość połączenia. Według serwisu Speedtest.pl średnia prędkość to około 20 i 10 mb/s dla pobierania i wysyłania danych, na tej płaszczyźnie Li-FI ze swoją stabilnością zostawia konkurencję daleko w tyle. Przełomem w rozpowszechnieniu technologii do życia codziennego jest system Trulifi 6002. Poza klasycznymi specyfikacjami, wykorzystuje on wiązkę podczerwoną przez co łączność bezprzewodowa działa w każdych warunkach oświetleniowych – nawet przy wyłączonym świetle. Niweluje to też problem rozpraszania wiązki danych przez światło dzienne.

Wszystko co dobre…

Light Fidelity nie jest jednak bez wad. Dla domowych użytkowników największym problemem z pewnością jest fakt, by Internet działał musimy mieć bezpośredni tor optyczny. W momencie, kiedy na drodze miedzy odbiornikiem a nadajnikiem znajdą się jakieś przedmioty pochłaniające światło, technologia przestanie działać. Aby uniknąć tego typu niedogodności często bylibyśmy zmuszeni przearanżować całe pomieszczenie lub zamontować drugie źródło światła. Pojedynczych użytkowników nie zachęcają również ceny – za lampę biurową zapewniająca połączenie jeszcze w marcu 2018 musielibyśmy zapłacić 700 euro.

Również urządzenia codziennego użytku takie jak, laptopy czy telefony wymagałyby wbudowania funkcji umożliwiających korzystanie z potencjału Li-Fi w pełni. Kluczowym aspektem są też ruchy konkurencji – prężnie wdrażana technologia 5G oraz nowe standardy WiFi m.in. 802.11ax skutecznie utrudnią popularyzacje „Internetu ze światła”. Musimy jednak pamiętać, ze Light Fidelity jest względnie młodą technologia z ogromnym potencjałem. W ciągu kilku ostatnich lat entuzjaści z dobrym skutkiem stopniowo usuwają kolejne wady tej technologii. Kto wie, być może za kilka lat wszyscy będziemy korzystać z Internetu o prędkości światła?

Bibliografia:

https://www.lighting.philips.pl/edukacja/nowoczesne-oswietlenie/swiatlo-w-biznesie/what-is-lifi

https://www.signify.com/pl-pl/our-company/news/press-release-archive/2018/20180316-philips-lighting-wprowadza-lifi-szerokopasmowy-internet-za-posrednictwem-swiatla

https://www.computerworld.pl/news/Li-Fi-swietlana-przyszlosc-komunikacji,395394.html

https://elektronikab2b.pl/biznes/50169-li-fi-rynkowa-nisza-czy-technologia-masowa

https://innpoland.pl/142215,co-to-jest-li-fi-i-jak-dziala-zarowka-zamiast-modemu-i-wi-fi

https://dailyweb.pl/poznaj-li-fi-swietlna-alternatywe-dla-wi-fi/

W jaki sposób prostymi, domowymi sposobami możesz poprawić swoją koncentrację i zwiększyć wydajność pracy?

Z pewnością nieraz w okresie jesienno – zimowym odczuwasz spadek energii, ospałość oraz  gorszą koncentrację. Dodatkowo zarówno niskie temperatury jak i zmiana czasu z letniego na zimowy wpływają na brak chęci do podejmowania nowych wyzwań. Zastanawiasz się jak temu zapobiec?

Właśnie dlatego przygotowałam poniżej kilka moich sprawdzonych sposobów. Mam nadzieję, że dzięki tym poradom uda Ci się przetrwać trudny okres, poprawisz koncentrację co przełoży się na Twoje wyniki.

Pamiętaj o śnie

Zaczniemy od najważniejszego aspektu naszego życia, który w dzisiejszych czasach bywa przez wiele osób lekceważony, a mianowicie o śnie. Pamiętaj, że jeśli chcesz, aby przez dłuższy czas pozostawać aktywnym/ą i wydajnym/ą musisz być wyspany/a. Niedobory snu obniżają zarówno odporność, jak i zdolności kognitywne.

Zatem można podsumować w jednym zdaniu, że odpowiednio długi sen jest niezbędny do życia tak samo jak tlen.

Tutaj może nasunąć się pytanie, co w przypadku, gdy osoba ma więcej energii do  zadań wieczorem niż w godzinach porannych. Jeśli preferujesz pracę pod wieczór, to jak najbardziej nie musisz zmieniać swoich dotychczasowych przyzwyczajeń. Wygospodaruj odpowiednią liczbę godzina na sen, tak abyś czuł/a się w pełni wypoczęty/a. Gdy natomiast wcześnie wstajesz i od rana rzucasz się w wir pracy. Wieczorem dokańczasz projekty, ponieważ zbliża się deadline, wówczas organizm w końcu zacznie wysyłać sygnały, że potrzebuje odpoczynku.

Zaplanuj działanie

Jak wspomniałam wyżej, kiedy nie nadążasz z wykonywaniem zadań, często kończysz je tuż przed datą ostateczną – najprawdopodobniej nie rozplanowujesz w czasie swoich zobowiązań.

Tutaj z pomocą przychodzą wszelkie plannery czy kalendarze, aczkolwiek zwykły zeszyt także sprawdzi się idealnie. Najważniejsze, aby regularnie zapisywać swoje pomysły, plany i zadania oraz rozłożyć ich realizację w rozsądnym czasie. Dzięki temu trikowi z wyprzedzeniem możesz wykonać część obowiązków, nie stresując się, że w ostatniej chwili trzeba doszlifować jakiś projekt.

Oprócz dobrej organizacji własnego czasu ważne jest również, aby prawidłowo zaaranżować miejsce pracy. W jaki sposób to zrobić? To proste! W najbliższym otoczeniu powinny znaleźć się wyłącznie najpotrzebniejsze przedmioty, które nie będą rozpraszały Cię w trakcie wykonywania zadań (np. dla mnie jest to wyciszenie telefonu i schowanie go, abym nie mogła po niego sięgać).

„Zjedz żabę”

Moim następnym lifehakiem jest zrobienie w pierwszej połowie dnia najtrudniejszego, a zarazem najbardziej wymagającego zadania. Metoda ta nazywana jest „zjadaniem żaby”.  Jak powszechnie wiadomo, na początku dnia mamy najwięcej zapału oraz chęci do pracy. Dobrze wykorzystać ten mechanizm i w pierwszej kolejności zająć się tym, co zabiera najwięcej naszej energii. Dlaczego jest ona pomocna? Zaczynamy nasz dzień od skomplikowanego zadania, kiedy jesteśmy wypoczęci. Kolejne obowiązki nie są dla nas już tak obciążające i ich realizacja przychodzi nam z łatwością. Nie martwimy się przez znaczną część dnia, że pozostało nam do zrealizowania uciążliwe zadanie. Dzięki temu wykonujemy obowiązki szybciej i bezstresowo.

Relaksuj się

Kolejnym punktem jest zaplanowanie (jeśli jesteś typem osoby, która uwielbia rozplanować cały dzień) bądź spontaniczne przerwy od pracy. Nie jest to czas zmarnowany, ponieważ pracując permanentnie bez żadnych pauz Twoja efektywność spada. Poza tym, ciężko być w pełni skoncentrowanym przez większą część dnia. Dobrym sposobem jest przyjęcie do swojej codzienności małych rytuałów, które sprawią, że na chwilę oderwiesz swoje myśli od pracy, odpoczniesz i zrelaksujesz się. To mogą być proste czynności, ważne, aby wprowadziły Cię w dobry nastrój np. wypicie dobrej kawy czy herbaty, posłuchanie 2 ulubionych utworów muzycznych, wyjście na krótki spacer z psem itp.

Krótki relaks spowoduje, że powrócisz do obowiązków ze spokojem, być może spojrzysz na zagadnienie z dystansem i w sposób kreatywny znajdziesz rozwiązanie problemu.

Sposobów na poprawę koncentracji oraz zwiększenia wydajności w pracy czy nauce jest wiele. Wybrałam niewielką część, jak dla mnie kluczowych wskazówek, a jednak często pomijanych. Jestem przekonana, że jeśli będziesz dbać o odpowiednio długi dla Ciebie sen, planować swoje zadania z wyprzedzeniem w pierwszej kolejności wykonując najbardziej wymagające zadanie oraz wprowadzać przerwy na odpoczynek od pracy osiągniesz sukces. Według japońskiej filozofii Kaizen metodą małych kroków można wprowadzać w swoim życiu ogromne zmiany. Jeśli na co dzień nie stosujesz wymienionych przeze mnie porad, spróbuj jednej z nich i sprawdź czy Twoja wydajność pracy się zwiększy.

Aplikujesz do wymarzonej pracy? Zastanawiasz się czy Twoje CV spełnia oczekiwania rekruterów? Chcesz wyróżnić się na tle innych kandydatów i zwiększyć atrakcyjność swojego CV?

Powyższe wątpliwości spotykają prawdopodobnie każdego aplikanta, który zgłasza swoją aplikację w odpowiedzi na ofertę wymarzonego stanowiska. Niniejszym wpisem zaproponuję kilka aktywności, które są dobrze oceniane przez rekruterów.

Najważniejsze sekcje, które powinny znaleźć się w CV to dane personalne, wykształcenie, doświadczenie zawodowe, umiejętności i zainteresowania. Są to standardowe elementy, które znajdują się zazwyczaj w życiorysie. Aby Twoje CV było ciekawsze, warto aby znalazła się w nim sekcja z dodatkowymi aktywnościami. Dodatkowe aktywności to najczęściej działania podejmowane poza standardowym tokiem kształcenia i doświadczeniem zawodowym oraz wszelkiego rodzaju kursy podnoszące Twoje kwalifikacje. Studia to idealny moment, aby zainteresować się dodatkowymi aktywnościami, których można się podjąć.

Działalność w kołach naukowych

Najłatwiejszą możliwością jest dołączenie do koła naukowego działającego przy Twojej uczelni. Działalność w kole naukowym daje możliwość poznania nowych znajomych. Jest szansą na rozwój w sferze naukowej. Daje wiedzę i dodatkowe punkty do stypendium naukowego, ale również umiejętność pogodzenia studiowania z dodatkową działalnością.

Działalność w samorządzie studenckim

Samorząd studencki w CV to coś więcej niż zwyczajna dodatkowa aktywność. Studenci samorządu mają wachlarz dodatkowych uprawnień i obowiązków. Są nimi między innymi podział środków pieniężnych, ustalanie programu studiów czy sprawowanie władzy uchwałodawczej na uczelni. Działalność w samorządzie wskazuje, że nie boisz się wyzwań i chcesz mieć wpływ na otaczające Cię środowisko.

Działalność w organizacjach studenckich (AIESEC, ELSA, ESN, SF BCC)

Obecnie na rynku funkcjonuje wiele organizacji studenckich.

AIESEC – największa na świecie, niezależna organizacja prowadzona przez młodych ludzi, działająca w 122 krajach na poziomie lokalnym, narodowym i globalnym. W Polsce, od ponad 45 lat rozwijamy w  młodych ludziach cechy liderskie poprzez praktyczne doświadczenia w wymianach międzynarodowych oraz projektach wspierających ich realizację.[1]

Studenckie Forum Business Centre Club (SF BCC) – fundacja działająca przy Business Centre Club. Misją Studenckiego Forum Business Centre Club jest kształtowanie postaw przedsiębiorczych wśród młodych Polaków. Swoimi działaniami inspirujemy, edukujemy oraz motywujemy młodych ludzi pokazując, że aktywność, odwaga i własna inicjatywa są drogą do osiągnięcia sukcesu.[2]

Erasmus Student Network (ESN) – organizacja, która we współpracy z Narodową Agencją Programu Erasmus wychodzi naprzeciw potrzebom, ale i pomysłom studentów z całej Europy. To pod jej „okiem” zawierają się europejskie przyjaźnie, rozwijają wieloobszarowe projekty, świadomość kulturowa i językowa oraz wspaniałe osobowości. Narodowa platforma ESN stawia sobie za cel wspieranie sekcji z całego kraju i dzielenie się doświadczeniami m.in. organizacji eventów.[3]

Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa (ELSA) – największe, niezależne, niepolityczne stowarzyszenie non-profit zrzeszające studentów oraz absolwentów kierunków prawniczych i administracyjnych. Kreujemy prawników nowej generacji, których wyróżnia wrażliwość społeczna i otwartość na różnorodność oraz nieustanne dążenie do rozwoju siebie i swojego otoczenia.[4]

Działalność w takich organizacjach pokazuje Twoje zaangażowanie. Chęć poszerzania kompetencji w różnych kierunkach, znajomość struktur organizacyjnych oraz niepisane zasady ich funkcjonowania. Poza tym, masz możliwość poznać innych, równie ambitnych ludzi.

Wolontariat

Dobrowolna, bezpłatna praca społeczna może być realizowana w różnych formach. Do największych organizacji gromadzących wolontariuszy są:

Szlachetna Paczka – jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów społecznych w Polsce. Wbrew pozorom, nie zajmuje się robieniem paczek. Jest oparta na pracy z Darczyńcami i Wolontariuszami. To oni pomagają Rodzinom w potrzebie. Wolontariusze szukają Rodzin i pracują z nimi. Szlachetna Paczka to również jeden z najlepiej zorganizowanych projektów społecznych w Polsce.[5]

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (WOŚP) – Celem Fundacji jest działalność w zakresie ochrony zdrowia, polegająca na ratowaniu życia chorych osób, w szczególności dzieci, i działanie na rzecz poprawy stanu ich zdrowia, jak również na działaniu na rzecz promocji zdrowia i profilaktyki zdrowotnej. Możliwości działania z Fundacją WOŚP jest bardzo dużo i to na wielu płaszczyznach m.in. wolontariusz, założenie sztabu Finału WOŚP, dołączenie do Pokojowego Patrolu.[6]

Działalność charytatywna świadczy o tym, że nie przechodzisz obojętnie obok losu innych ludzi oraz że radzisz sobie z połączeniem kilku funkcji.

Program Erasmus

Skorzystanie z możliwości zagranicznego wyjazdu Erasmus w trakcie studiów to nie tylko niezwykła przygoda, ale też okazja poznania nowej kultury i innego systemu nauki. Taka aktywność pokazuje że nie boisz się wyzwań, umiesz radzić sobie w nowych sytuacjach. Poza tym poświadcza to Twoją znajomość języka obcego.

Umiejętności potwierdzone certyfikatami

Dodatkowe szkolenia robione we własnym zakresie są cenione przez rekruterów, o ile ich tematyka dotyczy oferty pracy, na którą aplikujesz. Wygodną formą realizacji kursów podnoszących kwalifikacje są kursy online. Na rynku znajduje się wiele platform, które udostępniają takie kursy. W zależności od docelowego miejsca pracy, kursy warte poświęcenia czasu to m.in. Microsoft Excel, Google Ads, języki programowania, Photoshop, bazy danych SQL.

Ambasador marki

Funkcja ambasadora marki, której podejmują się studenci nie tylko przybliża ich do zdobycia pracy w  wymarzonej firmie, ale też pozwala na poznanie wielu równie ambitnych i cenionych ludzi biznesu. Obfituje też w prawdziwe przyjaźnie i szereg dodatkowych benefitów. Ambasador marki to pewnego rodzaju łącznik między pracodawcą a środowiskiem studenckim, który przybliża rówieśnikom możliwości jakie pracodawca oferuje studentom i absolwentom określonych kierunków. Taka aktywność pokazuje, że reprezentujesz określone wartości i umiesz dotrzeć do zróżnicowanych grup odbiorców. Świadczy to również o Tobie, że orientujesz się co znaczy employer branding.

Możliwości na uatrakcyjnienie Twojego życiorysu jest bardzo dużo. Warto zadbać o to jak najszybciej, ponieważ wiele z tych aktywności wymaga czasu i poświęcenia. Warto jest poświęcić trochę czasu na takie aktywności. To jest długoterminowa inwestycja w Twoją przyszłość, bowiem rekruterzy doceniają dodatkowe aktywności podejmowane przez kandydatów. Zwiększają się dzięki temu Twoje szanse na wymarzone stanowisko w firmie dbającej o pracowników.


[1] https://aiesec.pl/o-nas/

[2] https://sfbcc.org.pl/o-nas/

[3] https://gdansk.esn.pl/pl/esn-polska

[4] https://elsa.org.pl/o-nas

[5] https://www.szlachetnapaczka.pl/o-paczce/

[6] https://www.wosp.org.pl/fundacja

Według badań, okres najbardziej intensywnego kształtowania się charakteru u dzieci występuje do 7 roku życia. Po skończeniu 12 lat właściwie nie da się poważniej wpływać na budowę osobowości młodego człowieka. Co ciekawsze, statystycznie rzecz biorąc większość ludzi poznaje swoją przyszłą drugą połówkę (żonę, męża, partnera), nie przekroczywszy wieku 20 lat. Te i wiele innych sytuacji doskonale obrazują jak dalekosiężne skutki mają bodźce, które otrzymaliśmy we wczesnych fazach naszego rozwoju. Identycznie jest ze ścieżką kariery zawodowej. To czy odniesiemy sukces w wielkim stopniu zależy od tego w jaki sposób postawimy swoje pierwsze fachowe kroki.
Co zatem należy zrobić, aby możliwie najlepiej pokierować swoją karierą? W jaki sposób optymalnie wykorzystać ten wpływowy czas i świadomie kroczyć profesjonalną ścieżką? Rozwiązań jest wiele, lecz to niosące za sobą najwięcej korzyści to: mentoring.
Czym zatem jest mentoring?

Mentoring w pojęciu zawodowym polega na relacji, której prymalnym celem jest osiągnięcie dynamicznego rozwoju i sukcesu zawodowego lub naukowego w dłuższej perspektywie. Mentor to zwykle osoba bardziej doświadczona, dzieląca się wiedzą i radą z osobą mniej doświadczoną (mentee). Dzięki takiej strukturze mentorzy stają się swego rodzaju zaufanymi modelami i doradcami towarzyszącymi swoim podopiecznym we wzroście. Rady, zarówno te ogólne jak i te bardzo konkretne, mają większe znaczenie niż losowe rozwiązania znalezione w Internecie, ponieważ pochodzą od sprawdzonych „guru”, którzy przez dany moment już przeszli i mogą podzielić się swoimi wrażeniami.

Jednak czym różni się partnerstwo mentorskie od innych tego typu relacji?

 Coach’e, trenerzy personalni czy konsultanci oczywiście mogą pomóc Ci w projekcie naukowym lub rozwoju zawodowym, lecz mentoring to wyjątkowe połączenie tych opcji, które integruje korzyści i odrzuca większość wad.

Główna różnica polega na formalności takiej umowy. O ile coaching lub trening osobowościowy jest odpłatną usługą, o tyle mentoring bazuje raczej na obopólnej zgodzie i zaufaniu pomiędzy dwiema nieformalnie związanymi stronami. Ma to swoje zalety jak np. niskie koszty czy możliwość starannego dobrania kandydata z podobnej branży, ale naturalnie istnieje ryzyko, że mentor nie zawsze będzie miał dla nas czas. Kolejna rozbieżność dotyczy sposobu postrzegania celów – w przypadku coachingu pomaga się klientowi stworzyć jego własną perspektywę przyszłości, w której on sam musi się już najlepiej rozeznać. Z drugiej strony wszelkiego rodzaju treningi są wyraźnie nastawione na zaprowadzenie zainteresowanego do konkretnego celu, dostarczając mu przy tym optymalnych narzędzi. Mentoring wydaje się więc być złotym środkiem idealnie wyważonym między poprzednimi dwiema drogami. Mentor oczywiście pomaga się odnaleźć podopiecznemu w jego sytuacji, ale służy również pomocą w podpowiadaniu możliwych ścieżek, jakie może ona obrać.

Zatem dlaczego właściwie warto znaleźć sobie mentora lub nim zostać?

Richard Branson – angielski przedsiębiorca i miliarder, w jednej ze swoich książek napisał: „Jeśli zapytasz kogoś odnoszącego sukcesy w biznesie, to ta osoba zawsze odpowie, że miała świetnego mentora w pewnym momencie na swojej drodze”.
Autor cytatu miał rację – w życiorysach sławnych ludzi nauki czy biznesu pojawiała się osoba, która miała na nich wpływ. Przykładami można by żonglować bez końca. Są nimi Bill Gates – Warren Buffet, Barack Obama – Frank Marshall Davis, Albert Einstein – Max Talmey, Mahatma Gandhi – G. K. Gokhale, Kuba Błaszczykowski – Jerzy Brzęczek. Potwierdzają tę tezę również badania, które zostały przeprowadzone na całym świecie i empirycznie potwierdzają ten fenomen. W Indiach, na próbie ponad tysiąca pracowników call center sprawdzono wpływ mentoringu na wyniki sprzedażowe i satysfakcję samych zatrudnionych. Okazało się, że osoby objęte programem wykazały lepsze rezultaty obrotowe. W ankiecie po badaniu statystycznie dużo częściej zaznaczały wzrost satysfakcji z wykonywanej pracy. Podobnych eksperymentów dokonano na całym świecie mnóstwo. Lauren Bidwell w swoim artykule1 podsumowuje 30 lat badań naukowych nad mentoringiem i wyciąga wspólne wnioski dla najważniejszych projektów. Po przeanalizowaniu 43 badań, w których porównano wyniki kariery pracowników nie objętych i objętych mentoringiem okazało się, że ci drudzy:

Średnio uzyskiwali wyższe wynagrodzenie
Otrzymywali większą liczbę zawodowych awansów
Czuli większą satysfakcję z realizowanej kariery
Czuli się bardziej zaangażowani w pracę
Byli bardziej skłonni uwierzyć, że zrobią postęp w swojej karierze

Podsumowując…

Jakie konkretne zyski wynosi się z relacji mentorskiej?
Zaufany mentor może pomóc Ci osiągnąć następujące rzeczy:

Uzyskać bezcenne porady – mentorzy mogą zaoferować unikalną wiedzę o tym, co trzeba zrobić, aby osiągnąć postęp. Mogą być twoim przewodnikiem, pomagając ci wpaść na najlepszy sposób postępowania w trudnych sytuacjach. Nauczą Cię skrótów, które pomogą Ci efektywniej się rozwijać i unikać „odkrywania koła na nowo”.

Rozwinąć swoją wiedzę i umiejętności –  mentorzy mogą pomóc Ci zidentyfikować umiejętności i doświadczenie potrzebne do odniesienia sukcesu. Sami mogą nauczyć Cię tego, co powinieneś wiedzieć i umieć, aby dojść do wymarzonego celu.

Poznać nowe perspektywy – możesz rozszerzyć swoje pole widzenia o zupełnie nowe możliwości kariery, o których nie miałeś/łaś wcześniej pojęcia. Warto też nauczyć się innowacyjnych sposobów myślenia od swojego mentora (lub mentor od ciebie).

Zbudować sieć kontaktów – Twój mentor może zaoferować możliwość rozszerzenia istniejącej sieci kontaktów zarówno osobistych jak i zawodowych.

Doskonalić umiejętności interpersonalne – regularna współpraca z mentorem może również nauczyć Cię skutecznej komunikacji (oczywiście ta korzyść działa w obie strony).

Może mentoring wydaje się zbyt wspaniały, aby mógł być prawdziwy. Jednakże, wszystko powyżej jest jak najbardziej zgodne z rzeczywistością. Mimo to, wiele osób obawia się relacji mentorskiej, zakładając, że będzie ona dodatkowym kłopotem dla swojego potencjalnego „mistrza”. Niemniej jednak, takie partnerstwa mogą być korzystne i satysfakcjonujące dla obu stron – zarówno na poziomie zawodowym, jak i osobistym. Mentees mogą dynamicznie budować swoją karierę, a mentorzy rozwijać umiejętności przywódcze i czerpać osobistą satysfakcję ze świadomości, że komuś pomogli.

1 Lauren Bidwell “Why Mentors Matter: A Summary of 30 Years of Research”

Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że „Inwestowanie w wiedzę zawsze przynosi największe zyski”. Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Jednak co w przypadku, gdy oczekiwane zyski się nie pojawiają, a na horyzoncie widać jedynie narastającą frustrację? Tak czuje się statystyczny student, który pełen zapału zaczyna studia, aby chłonąć wiedzę. Jednocześnie widzi, że wiedza nie chce się tak szybko przyswoić.
Nie znajdziesz tutaj porad, które zalecają zakreślanie najważniejszych informacji flamastrami. Ani takich, w których pozytywne nastawienie do przedmiotu sprawi, że będziesz się lepiej uczyć. Znajdziesz tutaj konkretne informacje, które faktycznie wpłyną korzystnie na komfort nauki. Spowodują, że studia będą przyjemniejsze, a Ty będziesz mieć więcej czasu na przyjemności.
Porządek na biurku to porządek w życiu

Należę do osób, które lubią mieć uporządkowane miejsce pracy jednak wiem, że nie wszyscy tak mają.

Przed przystąpieniem do nauki – schowaj wszystkie zbędne rzeczy z biurka, zostaw tylko te najpotrzebniejsze, tak aby nic cię nie rozpraszało.

Nie czytaj notatek!

Kontrowersyjne stwierdzenie? Ale jakie prawdziwe! Większość notatek wygląda dokładnie tak samo – 80% informacji w nich zawartych to „zapychacze”, natomiast tylko 20% to wiedza, której potrzebujesz. Więc zamiast w kółko czytać notatki i tracić kolejne godziny stwórz mapę myśli. Na środku kartki A4 zapisz np. tytuł rozdziału i za pomocą strzałek rób odnośniki do najważniejszych informacji. Zapisując własnoręcznie notatki dodatkowo stymulujesz swój mózg co powoduje szybsze zapamiętanie informacji. Zadawaj dużo pytań! Spróbuj zamknąć oczy, odtwórz mapę myśli w swojej wyobraźni i opowiadaj na zadane pytania. Gdy mózg słyszy pytanie, automatycznie szuka odpowiedzi. Nie da się go zatrzymać 😊

Rób dużo przerw

Nie ma nic gorszego dla mózgu niż siedzenie całymi dniami nad książkami. Zaleca się robienie 5 minutowych przerw co 30 minut. Wtedy nasz mózg ma czas na odpoczynek, a informacje lepiej się przyswajają. A to dlatego, że najlepiej uczymy się podczas pierwszych i ostatnich 20 minut nauki.  Informacje zapamiętane w tym trybie zostaną z nami dłużej niż gdybyśmy uczyli się bez przerwy.

A co warto robić w trakcie przerwy?

Zjeść coś dobrego, zrobić sobie drzemkę, zaczerpnąć świeżego powietrza, przenieść notatki i cały naukowy ekwipunek do innego miejsca. Sprawdzenie Facebooka i Instagrama też wchodzi w grę jednak ze względu na panujący tam natłok informacji nie będzie to odpoczynek dla Twojego mózgu.

Aplikacja do organizacji czasu z której korzysta NASA

Pomimo faktu, że jestem tradycjonalistką i wolę mieć wszystko rozpisane na papierze. Ta aplikacja odmieniła moje życie studenckie. Mowa tutaj o aplikacja ASANA która zawiera wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy podczas organizacji dnia pracy. Jeżeli w planie masz naukę, ugotowanie obiadu, powrót do nauki, wyjście z psem, napisanie posta na FB i wieczorny trening? To zdecydowanie lepszym pomysłem jest trzymać wszystkie te zadania w jednym miejscu i właśnie ta aplikacja to umożliwia. Co więcej, możesz zaznaczyć czy dana czynność będzie się powtarzać codziennie, co poniedziałek a może była tylko jednorazowa? Tak aby zaoszczędzić czas na ponowne jej wpisywanie. Zmiana planów? Nie ma problemu! Jednym kliknięciem możesz zmienić datę realizacji danego zadania. Nauka finansów jest ważniejsza od oglądania Netflixa? Zapewne, dlatego warto dodać priorytety do każdego z zadań tak aby te ważniejsze pojawiały się w pasku powiadomień na górze. Dodatkowo aplikacja jest bardzo przejrzysta. Można do niej dodawać pliki, nagrania, zdjęcia np. notatek tak aby nic Ci nie umknęło w ciągu dnia.

Ogromnym plusem jest delegowanie zadań innym osobom. Gdy ktoś dane zadanie wykona i zaznaczy to w aplikacji, otrzymasz o tym powiadomienie. Jest to bardzo pomocne przy robieniu projektów na studia.

Stawiaj sobie challenge

Takie wewnętrzne.

Rozpisz na kartce tygodniowy plan nauki. Skreślaj co zdołałeś już zrobić, rozpisuj ile czasu chcesz poświęcić na naukę, a ile na przerwy.

Miej nad wszystkim kontrolę.

Upgrade zdrowego mózgu

Oprócz dużej ilości snu i odpoczynku, który powinniśmy serwować naszemu mózgowi przed nauką jest również wysiłek fizyczny! W ciekawy sposób zostało to przedstawione na piramidzie zdrowego mózgu:

PIRAMIDA ZDROWEGO MÓZGU

Źródło: Opracowanie własne na podstawie www.blue-kangaroo.pl

Okazuje się, że podstawą dobrze funkcjonującego mózgu, a co za tym idzie, efektywnej nauki jest wysiłek fizyczny. Dlaczego? Ze względu na fakt, że ośrodek pamięci zwany Hipokampem jest stymulowany podczas wysiłku fizycznego, powodując, że jest w nim więcej połączeń nerwowych, co z kolei ułatwia „komunikowanie” się z resztą mózgu. Ośrodek ten jest bardzo ważny, ponieważ odpowiada między innymi za procesy uczenia się i konsolidację, czyli proces przejścia informacji z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej. Zatem zamiast odkładać ćwiczenia na następny poniedziałek, zrób je dzisiaj 😊

Na mózg korzystnie wpływają również kontakty międzyludzkie (które w dzisiejszych czasach są nieco utrudnione), czytanie ulubionej książki, słuchanie muzyki, medytacja, oraz kawa – oczywiście w rozsądnych ilościach.

Nagradzaj się!

Perspektywa nagrody po nauczeniu się pewnej partii materiału jest motywująca dla mózgu. Wyznacz sobie jedną nagrodę główną, którą obdarzysz się po zakończeniu wszystkich przygotowań np. na sesję oraz mniejsze nagrody poboczne – w trakcie nauki.

Ściana płaczu

Informacje, które wyjątkowo nie chcą wejść do głowy zapisuj na kolorowych, samoprzylepnych karteczkach i przyklejaj je w widocznym dla oka miejscu.

Nawet gdy przechodzisz obok swojej Ściany Płaczu z pewnością na nią zerkniesz i automatycznie zwiększysz szansę na zapamiętanie najgorszych dla Ciebie zagadnień.

Wyhoduj swój las

Dla tych którzy mają kłopot z ciągłym zerkaniem na telefon w trakcie nauki z pomocą przyszła aplikacja FOREST. Jest to antidotum na uzależnienie od telefonu. Aplikacja pozwala wyhodować fasolkę, która zmieni się w drzewko pod warunkiem, że nie będziesz używał telefonu.

Na początku określa się czas, w którym ma rosnąc nasze drzewo. W tym czasie aplikacja „blokuje” inne funkcje telefonu, natomiast gdy ją zminimalizujemy – drzewo przestaje rosnąć i umiera. Aplikacja jest bardzo przyjemna w obsłudze, jest estetycznie wykonana, z przyjemną linią melodyczną która dodatkowo odpręża. Co więcej – twórcy aplikacji współpracują z organizacją Trees for the Future, która zajmuje się sadzeniem drzew na planecie. Użytkownik może zamienić zarobione w grze wirtualne monety na prawdziwe sadzonki. Połączenie przyjemnego z pożytecznym 😊

Myślę, że te parę kroków które zostały wyżej przedstawione pomogą Ci szybciej przyswajać wiedzę podczas studiów i później w życiu zawodowym. Nie musisz wdrażać od razu wszystkich kroków, możesz skupić się na kilku które do Ciebie najbardziej przemawiają. Pamiętaj też, żeby się nie poddawać! Bo sukces wydaje się być w dużej mierze kwestią wytrwania, gdy inni rezygnują.

Proces rekrutacji to najprościej ujmując wieloetapowe postępowanie w celu zatrudnienia kandydata, który ze względu na swoje kompetencje wydaje się najbardziej odpowiedni na dane stanowisko. W zależności od oferty pracy oraz modelu rekrutacji przyjętego przez pracodawcę, poszczególne jej etapy mogą się znacząco różnić. Niemniej jednak wspólnym mianownikiem dla większości akcji pozyskiwania nowych pracowników jest wymóg złożenia przez nich swojego CV.
Powszechnie wiadomo, że dobre curriculum vitae zapewnia zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Pomyślny przebieg rozmowy rekrutacynej nierzadko stanowi przepustkę do zdobycia wymarzonej pracy. Kandydat powinien zadbać o to, by jego aplikacja była przemyślana, staranna i przejrzysta. Skoro stwierdzenie to brzmi jak truizm. Dlaczego rekruterzy niezmiennie spotykają się z dokumentami niskiej jakości, zawierającymi zbędne informacje czy niedopasowanymi do oferty pracy? Jednoznacznie wskazuje to na fakt, że wiedza kandydatów na ten temat wciąż wymaga udoskonalenia. Wyszukiwania popularnych przeglądarek zdają się potwierdzać to twierdzenie. Do najczęściej wyszukiwanych zagadnień należą m.in. :
„Czy CV powinno być na jednej stronie?”,
„Co wpisać w umiejętnościach w CV?” ,
„Jakie zainteresowania wpisać do CV?”.
Na te i inne pytania kandydaci mogą znaleźć odpowiedzi w rozmowie z Bożeną Nabiałczyk, HR Supervisor KPMG. Między innymi dowiecie się, czy długość CV jest ważna, na co zwracać uwagę, oraz które informacje warto zachować dla siebie.
Jaką długość powinien mieć idealny życiorys, a co za tym idzie do ilu ostatnich lat/stanowisk należy się ograniczyć?

Istnieje ogólne przekonanie, że CV nie powinno być dłuższe niż jedna strona A4. Jest to nieprawda. Długość życiorysu będzie uzależniona od doświadczenia zawodowego i aktywności danego kandydata. W przypadku osoby, która dopiero wchodzi na rynek pracy, zapewne najważniejsze informacje uda się przedstawić na jednej stronie A4. Niemniej aplikującemu z większym doświadczeniem, który ma bogatą karierę zawodową, popartą sukcesami czy też konkretnymi certyfikatami, trudno opisać wszystkie te kwestie na kartce A4. Ważne, żeby CV zawierało punkty znaczące dla pracodawcy. Należy być zwięzłym i zdecydowanie warto unikać umieszczania mało istotnych faktów, np. że skończyło się szkołę podstawową.

Jak szczegółowo powinno opisywać się swoje dokonania zawodowe, by zainteresowały pracodawcę? Czy należy uwzględniać zakres zadań na danym stanowisku?

 CV powinno przedstawiać historię zawodową/aktywność studencką danego kandydata. Nie oznacza to, że ma ono być zbiorem wszystkich miejsc pracy. Ważne, aby stanowiło spójną całość oraz przedstawiało najważniejsze zadania realizowane na danym stanowisku w danym miejscu pracy. Powinno się podkreślić te kompetencje i umiejętności, które są właśnie poszukiwane przez potencjalnego pracodawcę. Jeżeli szuka on kandydatów, którzy potrafią analizować dane, to potwierdzenia tych umiejętności będzie szukał w informacjach przedstawionych w aplikacji.

Co jako pierwsze przykuwa uwagę rekrutera?

Estetyka i przejrzystość dokumentu mają duże znaczenie. Rekruter w ciągu kilku chwil powinien móc dostrzec najważniejsze informacje, które chcemy przekazać. Pamiętajmy, że czasami ilość otrzymanych CV na jedno ogłoszenie liczy się w kilku setkach, więc dokument powinien być przygotowany w sposób profesjonalny i bezbłędny. CV to pewnego rodzaju wizytówka. Unikajmy zatem przedstawiania informacji z wykorzystaniem zawansowanych form graficznych, w szczególności, jeżeli nie jesteśmy biegli w tego typu programach, ponieważ może nas to tylko zgubić i w rezultacie osiągniemy efekt odwrotny do zamierzonego. Im prostsza forma, tym lepsza i bardziej profesjonalna.

Z jakimi błędami, które dyskwalifikują kandydata najczęściej spotykają się rekruterzy?

Brak zgody na przetwarzanie danych osobowych lub umieszczenie w klauzuli dotyczącej zgody na przetwarzanie danych osobowych nazwy innej firmy. Niejednokrotnie można się również spotkać z powoływaniem się na nieaktualną podstawę prawną. Może to świadczyć o niestaranności kandydata; o jego nieprzywiązywaniu wagi do szczegółów. Kolejnym, niestety często powtarzającym się błędem, jest aplikowanie na większość ogłoszeń danego pracodawcy. Wskazuje to na fakt, że kandydat nie zapoznał się w ogóle z wymaganiami, jakie są stawiane na danym stanowisku i nie zadał sobie pytania, jaki ich procent spełnia.

Kolejnym uchybieniem jest wysłanie CV w innym języku, niż przewiduje ogłoszenie (np. język angielski). Prośba o wersję w danym języku jest związana z tym, że praca jest wykonywana właśnie w tym języku i Hiring Manager jest anglojęzyczny. Najprostsza zasada jest taka – wysyłamy CV w takim języku, w jakim napisane zostało ogłoszenie, na które aplikujemy.

Mówi się, że życiorys powinien być dopasowany do oferty pracy, na którą aplikuje kandydat. Co oznacza to stwierdzenie w praktyce?

Jak już wspominałam w pytaniu poprzednim, przede wszystkim powinniśmy zapoznać się z opisem stanowiska, dokładnie przeczytać zadania oraz zakres obowiązków i odpowiedzieć sobie na pytanie, które z nich spełniamy i w jakim stopniu. Następnie powinno się przygotować CV w taki sposób, by odpowiadało wymaganiom konkretnego pracodawcy i ogłoszenia, na które chcemy aplikować.

Nie chodzi o to, by aplikować na każde ogłoszenie. Liczy się jakość, a nie ilość wysłanych aplikacji. 

Jeżeli ogłoszenie jest na stanowisko np. IT Product Managera, od którego wymaga się znajomości nowoczesnych technologii, to fakt, że jest się Product Managerem w branży farmaceutycznej nie oznacza, że spełniamy podstawowy wymóg. Niestety spora grupa kandydatów w ogóle nie czyta ogłoszeń – aplikuje na dane stanowisko, bo nazwa brzmi znajomo. Nie wiedzą, co się kryje pod daną nazwą.

Czym w związku z tym będzie różniło się curriculum vitae kandydata do działu doradztwa podatkowego od działu audytu ogólnego?

W rekrutacji na stanowiska niewymagające doświadczenia oceniamy przede wszystkim kompetencje i potencjał. Tu liczą się takie umiejętności jak zdolnośc pracy w zespole czy pod presją czasu. Zarówno praca w dziale doradztwa podatkowego, jak i dziale audytu to praca na projektach- w większych czy mniejszych zespołach. Ważne, aby umieć odnaleźć się w tego typu działaniach, dzielić się wiedzą, brać odpowiedzialność za swoje zadania i dostarczać je na czas, zgodnie z wyznaczonymi harmonogramami. Musimy pamiętać, że praca każdego członka zespołu przekłada się na sukces całego zespołu. W audycie sprawdzą się osoby, które lubią pracę na danych liczbowych, pracę w Excelu.
W podatkach zaś te, które lubią szukać interpretacji danego przepisu podatkowego czy też pisać krótkie opinie. Te przypadki pokazują, że liczy się umiejętność logicznego i analitycznego myślenia oraz łączenia faktów. 

Czy pomimo to można wyodrębnić jakieś ogólne umiejętności, na które rekruter patrzy przychylnym okiem?

Rekruter analizując CV kandydata w pierwszej kolejności sprawdza na ile jej/jego kwalifikacje
i doświadczenie korespondują z wymaganiami stawianymi na danym stanowisku. Jeżeli poszukuje osoby z bardzo dobrą znajomością języka anielskiego oraz znajomością np. Excela czy SQL, to takich informacji będzie szukał w aplikacji. Przy analizie CV należy się kierować opisem stanowiska.

Czy należy w CV umieszczać swoje zainteresowania? Czego o kandydacie może dowiedzieć się w ten sposób rekruter?

Tak, ale tylko w przypadku, jeżeli są zgodne z prawdą. Zdarza się, że kandydaci tak bardzo chcą zabłysnąć czymś niestandardowym, że piszą nieprawdę odnośnie np. hobby. Weryfikacja następuje podczas rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy to nie potrafią opowiedzieć o „swoich” zainteresowaniach.

O zainteresowaniach warto pisać szczerze. Nie ma złego hobby, ale za to jest zawsze szansa, że przełożony podobnie jak my jest fanem gry na gitarze czy chodzenia po górach. Wtedy ktoś, kto zobaczy podobne zainteresowania wie, że istnieje przynajmniej jeden punkt wspólny w dyskusji.

Co zdecydowanie należy pominąć tworząc życiorys?

Niestety bardzo często zdarza się, że kandydaci umieszczają w CV zbędne informacje, np. stan cywilny czy rok urodzenia. Fakt, ile osoba ma lat i czy jest singlem lub też pozostaje w związku małżeńskim nie powinien mieć żadnego znaczenia z punktu widzenia pracodawcy.  

Informacje, które zrujnują każde CV to nawet najdrobniejsze kłamstwa. Umieszczanie nieprawdziwych informacji o posiadanych umiejętnościach czy doświadczeniu jest niedopuszczalne. Nawet, jeśli nie zostanie to wykryte podczas analizy aplikacji, doświadczony rekruter będzie w stanie odnaleźć nieścisłości podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

Czy szkolenia i kursy oraz poziom językowy trzeba potwierdzać certyfikatem w formie załącznika do CV?

Nie ma takiej konieczności, aby na etapie aplikacji załączać certyfikaty odbytych kursów i szkoleń. Jeżeli certyfikat będzie niezbędny, wówczas rekruter poprosi o dosłanie. Warto w CV wpisać te kursy i szkolenia, które odnoszą się w jakiś sposób do stanowiska, na które się aplikuje oraz pokazują dodatkowe umiejętności czy podkreślają fakt, że rozwijamy się w swojej dziedzinie.

Choć schemat życiorysu pozostaje zazwyczaj stały, obserwuje się różne trendy w jego wizualnej formie. Jakie z nich zasługują obecnie na uwagę?

Nie mam preferencji co do schematu. Dla mnie jako rekrutera liczy się przede wszystkim treść i estetyka dokumentu. Formy proste i klasyczne będą się najlepiej sprawdzały. Pomocne mogą być dostępne w Internecie aplikacje dotyczące kreatorów CV, dzięki którym łatwo stworzymy estetyczny, czytelny dokument.  

Nieczytelnie napisane CV lub niestarannie wypełniony formularz aplikacyjny jest częstą zmorą wśród kandydatów. Młodzi ludzie nie przywiązują dużej wagi do pierwszego etapu rekrutacji, jakim jest właśnie CV/formularz aplikacyjny, sadząc, że to tylko kwestia formalności. Dokumenty są przygotowane w sposób nieprofesjonalny (różna czcionka, brak wyszczególnienia ważnych kwestii, brak formatowania, załączone zdjęcie z wakacji). Nierzadko zdarzają się błędy ortograficzne, co jest absolutnie niedopuszczalne. Należy również pamiętać, by załączyć dokument w formacie PDF, co zapobiegnie zniekształceniu pliku oraz jego edytowaniu.

Na czym powinni skupić się aplikujący na praktyki, którzy znajdują się na początku drogi zawodowej i często nie mają doświadczenia?

Kandydaci, którzy nie posiadają doświadczenia zawodowego umieszczają w CV wyłącznie informację na temat wiedzy zdobytej na studiach. Zapominają, że pracodawca poszukuje u potencjalnego pracownika czegoś więcej, niż tylko wykształcenia, a mianowicie praktycznych umiejętności. Warto napisać o doświadczeniu, które zdobyło się będąc członkiem koła naukowego czy też organizacji studenckiej. Można też wspomnieć o ciekawych projektach realizowanych na studiach, a które wymagały czegoś więcej, niż tylko wiedzy zdobytej z książek. Ważne, aby młody człowiek, który dopiero wchodzi na rynek pracy zastanowił się dobrze, jaki cel chce osiągnąć i w jaki sposób pragnie do niego dotrzeć. Następnie potrafił o tym opowiedzieć w swojej aplikacji i starał się wyeksponować te umiejętności oraz predyspozycje, które mogą się przełożyć na wymagania stawiane na danym stanowisku i korespondują z oczekiwaniami potencjalnego pracodawcy. Dobrze przemyślana odpowiedź z pewnością zwiększy jego szansę już na etapie analizy setek aplikacji.

Jeżeli wiesz już jak powinno wyglądać Twoje CV spróbuj swoich sił i aplikuj na oferty praktyk i pracy KPMG.
Jeśli pracujesz lub uczysz się zdalnie i odczuwasz spadek motywacji albo po prostu zauważasz, że do idealnej równowagi jeszcze trochę Ci brakuje, to znak, że potrzebujesz zastrzyku wiedzy z zakresu work-life balance.
Czym właściwie jest work-life balance?

Termin work-life balance (WLB) nie jest nowym odkryciem sezonu, natomiast w żadnym wypadku nie można odmówić mu popularności w czasach, kiedy wielu uczniów, studentów i pracowników musiało zmierzyć się z nagłą reorganizacją swoich obowiązków w warunkach domowych. Źródła nie są jednoznaczne co do autora koncepcji WLB ani dokładnej daty jej narodzin, możemy jednak śmiało założyć, że tego niebagatelnego odkrycia dokonano już ponad 40 lat temu w Ameryce.

Pytanie nasuwa się samo, czy po niespełna półwieczu istnienia tego zwrotu nadal możemy przypisywać mu pierwotne znaczenie?

Zacznijmy zatem od uporządkowania nomenklatury. Pomimo swojego już słusznego wieku nazwa WLB nie doczekała się polskiego odpowiednika. Na potrzeby tego krótkiego opracowania będziemy się posługiwać zamiennie terminem równowagi, ponieważ właśnie to słowo jest kluczem do zrozumienia nowoczesnej wersji work-life balance.

Oczywistym i jednocześnie fundamentalnym założeniem WLB jest zachowanie równowagi pomiędzy profesjonalną sferą życia, a jego prywatną częścią. Brzmi trywialnie, lecz gdyby tak naprawdę było problemy związane z przepracowaniem, a w skrajnych przypadkach pracoholizmem lub wypaleniem zawodowym już dawno przestałyby nas nękać. Co za tym idzie doskonały stan równowagi jest niezwykle trudny do osiągnięcia, a prawidłowe i przemyślane realizowanie założeń WLB powinno służyć zbliżeniu się do wspomnianego optimum.

Dlaczego jest tak ważny?

Ustaliliśmy już założenia i cel harmonizacji życia prywatnego z zawodowym, wiemy już zatem, że esencją problemu jest umiejętność wprawnego przełączania się pomiędzy rolami społecznymi w zależności od warunków panującej sytuacji. Sedno sprawy tkwi w jej socjologicznej naturze i fakcie, że jako ludzie, w przeciwieństwie do komputerów nie potrafimy w jednej chwili zamknąć „programu praca” i w następnej sekundzie uruchomić „aplikację wspierający rodzic” lub „ukochana córka”.

Nie zależy nam jednak na wypracowaniu maszynowych funkcji lub odruchów, ponieważ nie jest to w stanie zwyczajnie zastąpić naturalnych reakcji. Natomiast należy skupić swoją uwagę, aby nie dopuścić do zazębiania się tych „funkcji”. Podkreślając jeszcze raz humanizm omawianego zjawiska wróćmy do przykładu komputera, uruchomienie zbyt dużej ilości programów w pamięci podręcznej może w prosty sposób doprowadzić do zwarcia i w konsekwencji zakłócenia pracy systemu operacyjnego. Do podobnych zwarć i nieprawidłowości naruszających naszą mentalną równowagę może dojść w sytuacji, kiedy mówiąc kolokwialnie przynosimy pracę do domu, co oznacza, że obowiązki służbowe zakłócają lub uniemożliwiają pełne uczestnictwo w aktywnościach rodzinnych lub innego rodzaju prywatnych zajęciach.

Sytuacja może być również odwrotna, wbrew ogólnym przekonaniom WLB nie tylko chroni nasze środowisko prywatne przed negatywnym wpływem obowiązków służbowych. Prawidłowa równowaga jest najlepszym przyjacielem efektywności w profesjonalnym obszarze życia. Pozwala pracownikom, by odłożyć na bok ich prywatne interesy i skupić uwagę na realizowanych celach. Do tej pory skupialiśmy się na interpretacji założeń WLB biorąc pod uwagę głównie interes osoby zatrudnionej. Należy jednak pamiętać, że po drugiej stronie umowy społecznej zasiada pracodawca, z punktu widzenia którego dobro pracownika powinno stanowić cel nadrzędny, ponieważ jest ono bezpośrednio powiązane z wyżej wymienioną efektywnością w realizacji celów organizacji.

Garść statystyk

Pracodawca lub w przypadku uczniów i studentów nauczyciel, któremu zależy na utrzymaniu wysokiego poziomu efektywności powinien zdawać sobie sprawę z istnienia konkretnych narzędzi work-life balance, które skutecznie wpłyną na poziom motywacji. Należą do nich m.in. optymalny czas i organizacja pracy, dogodne usytuowanie miejsca pracy, odpowiednia ilość odpoczynku lub wsparcie socjalne.

Wyniki badania Departamentu Służby Cywilnej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wskazują jednoznacznie, że kluczowym czynnikiem wpływającym na motywację pracownika może być możliwość wyjścia z pracy w celu załatwienia ważnej sprawy lub dostęp do miejsca parkingowego na terenie urzędu. Pozostałe ważne w budowaniu motywacji pracownika narzędzia znajdują się na diagramie poniżej.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych Departamentu Służby Cywilnej KPRM

Wysokie znaczenie równowagi między pracą a życiem prywatnym potwierdzają rezultaty badania Randstad Employer Brand Research 2019. Wskazują one, że już 40% badanych pracowników wykazuje się znajomością i docenieniem koncepcji WLB.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie wyników badania Randstad Employer Brand Research 2019

Wreszcie, aby podsumować ten krótki segment statystyczny musimy odwołać się do przyczyn wpływających na zmianę miejsca zatrudnienia. W tym celu posłużą dane pochodzące z raportu płacowego Hays 2019. Nieco ponad 1/5 ankietowanych pracowników wskazuje brak WLB jako bezpośrednią przyczynę chęci zmiany pracy. Fakt ten po raz kolejny potwierdza tezę, że równowaga między życiem prywatnym i profesjonalnym jest niezwykle istotna.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie wyników Raportu Płacowego Hays 2019

Home office sprzyja czy zagraża równowadze?

Istota koncepcji WLB nie stanowi już dla nas tajemnicy, ponadto opracowania statystyczne dowodzą jej realnej wartości, pozostaje zatem odpowiedzieć na fundamentalne dla tego artykułu pytanie, czy home office sprzyja czy może zagraża równowadze? Można by pokusić się o nonszalanckie „to zależy”, jednak nie rozwiązuje to problemu, dlatego jedynym wyjściem z tego impasu będzie konfrontacja zarówno z szansami jak i zagrożeniami, które stwarza home office dla procesu osiągnięcia i utrzymania równowagi.

Zagrożenia

Zacznijmy od złych wieści, czyli zagrożeń, przed którymi należy zabezpieczyć się, gdy realizujemy nasze obowiązki służbowe lub naukowe w domu. Pierwszym z nich i bezsprzecznie najgroźniejszym jest brak z góry określonych ram przestrzennych i czasowych. Dla przykładu, na etacie obowiązki służbowe realizujemy zazwyczaj między 8:00-16:00, natomiast na uczelni obowiązuje nas z góry określony plan zajęć. Dodatkowo środowisko biurowe podobnie jak sala wykładowa narzuca pewien kodeks zachowań znacząco różny od indywidualnych przyzwyczajeń domowych. Dobrą praktyką będzie narzucenie naszej pracy w domu pewnych norm obecnych w wyżej wymienionych przykładach. Z pewnością przyczyni się to do znacznego usystematyzowania i hierarchizacji realizowanych zadań.

Ryzykiem powiązanym z brakiem nadrzędnej organizacji jest znacząca ilość dystraktorów otaczających nas w domu. Głośna pralka, hałasujący zwierzak, a może sąsiad pianista, ta lista może ciągnąć się bez końca w przeciwieństwie do ludzkiej cierpliwości. Jedyne co można poradzić osobom narażonym na tak rozpraszające bodźce to dobrze wygłuszone słuchawki i kojąca playlista. Dodatkowy problem pojawia się w sytuacji, gdy więcej niż jedna osoba w gospodarstwie domowym realizuje swoje obowiązki służbowe zdalnie. Należy wtedy upewnić się, czy posiadamy odpowiednie warunki, aby nie zakłócać wzajemnej pracy lub nauki.

Abstrahując od działania czynników zewnętrznych. Ogromne znaczenie ma nasza wewnętrzna motywacja, która bez stałego fizycznego i werbalnego kontaktu ze środowiskiem służbowym może znacząco ucierpieć. Odnosi się to bardziej do osób zarządzających niż wykonujących swoje obowiązki pracowników. Nawet zdalna forma kontaktu z członkami zespołu, znajomymi z pracy, uczelni może skutecznie podnieść na duchu i odbudować utracony zapał.

Szanse

Pomimo omawianych zagrożeń home office oferuje szereg korzyści, których nie należy się spodziewać w warunkach pracy lub nauki stacjonarnej. Nasz dom jest bezsprzecznie miejscem znanym nam najlepiej, w którym czujemy się najbezpieczniej. Przebywanie w strefie komfortu wpływa stymulująco na ogólne samopoczucie. Lecz co ważniejsze na zdolność do kreatywnego myślenia i szukania nieszablonowych rozwiązań. Jest to z pewnością ogromny atut dla pracowników branż kreatywnych lub zawodów i kierunków o wysoce zdywersyfikowanych obowiązkach.

Kolejnym pozytywnym aspektem pracy zdalnej jest szereg drobnych udogodnień niedostępnych w wariancie stacjonarnym. Możliwość wygodnego ubioru, dostęp do napojów lub indywidualna organizacja dnia pracy w sposób często niezauważalny podwyższają komfort pracy. W konsekwencji prowadząc do poprawy jej jakości. W myśl zasady, że wielkie sukcesy są wypadkową sumy drobnych działań, pamiętajmy, że osiągnięciu optimum sprzyjają z pozoru nieistotne czynniki.

Tematem zasługującym na rozwinięcie jest elastyczność w organizacji pracy lub nauki. W dobie pracy i nauki zdalnej owa możliwość jest nareszcie należycie doceniona i staje się coraz bardziej powszechna. Każdy organizuje swoją pracę w nieco inny sposób. Co za tym idzie pewne osoby będą bardziej efektywne w godzinach porannych. Za to inna grupa jednostek skupienie doskonałe osiąga dopiero wieczorem. Dzięki home office nikt nie jest poszkodowany i może w znacznie większym stopniu realizować swój styl zarządzania pracą. Ta możliwość doskonale ilustruje indywidualny charakter koncepcji WLB i przemawia za pozytywnym wpływem pracy zdalnej na kształtowanie wewnętrznej równowagi.

5 porad i sposobów jak osiągnąć równowagę
Odłóż smartphone

Bardzo dobrym i jednocześnie zdrowym nawykiem jest ograniczenie korzystania ze smartphone. W szczególności aplikacji social media, które są naczelnym wrogiem produktywności. Jeżeli posiadasz telefon służbowy, bardzo dobrą praktyką będzie nie instalowanie na nim niepotrzebnych aplikacji. Pozwoli nam to na dobre oddzielenie sfery służbowej od prywatnych interesów, a co ważniejsze wesprze efektywne zarządzanie czasem.

Tylko jedna rzecz naraz

Domowe otoczenie sprzyja łączeniu obowiązków służbowych z rozmaitymi aktywnościami. Oczywiście nie ma nic złego w umiejętnym łączeniu drobnych prac domowych z mniej angażującymi zadaniami. Należy natomiast uważać, aby wyodrębniać bardziej wymagające cele i realizować je w maksymalnym skupieniu. Dopiero po zakończeniu danego etapu rozpoczynać kolejne zadanie.   

Przełam rutynę

W niezmiennym otoczeniu łatwo popaść w rutynę i utracić entuzjazm, a co gorsza motywację. Aby do tego nie dopuścić przypomnijmy sobie fragment o indywidualnej organizacji pracy. Wszystko w gruncie rzeczy zależy od ciebie. Odpowiednie urozmaicenie rutynowych czynności innymi obowiązkami. Czasem relaks lub aktywność fizyczną pomogą zapomnieć o rutynie oraz zapewnią produktywne zagospodarowanie czasu.

Możesz też mieć hobby

Brzmi niezwykle trywialnie, jednak posiadanie hobby, które można realizować w warunkach domowych jest nie tylko sposobem na umilenie czasu wolnego. Przede wszystkim jest cennym narzędziem w doskonaleniu równowagi. Najprostszym przykładem będzie zanurzenie się codziennie na jakiś czas w świat książki lub filmu. Pozwala to na oderwanie od nauki lub obowiązków służbowych, a co ważniejsze może stanowić cenne źródło inspiracji lub motywacji.

Są rzeczy ważne i ważniejsze

Będąc wciągniętym w wir obowiązków łatwo zapomnieć o priorytetach. Kariera zawodowa bądź naukowa jest niewątpliwie bardzo istotnym aspektem życia człowieka XXI wieku. Nie jest jednak najważniejsza. Ostatecznie prawdziwy WLB może zostać osiągnięty tylko w sytuacji, gdy sfera profesjonalna nie przyćmiewa naszego prywatnego dobrostanu. Na koniec dnia, niech priorytetem zostaną nasi najbliżsi.

Wiedza zdobyta, techniki utrwalone, pozostaje jedynie wdrożyć je w życie. Pamiętaj, że dążenie do równowagi to długotrwały proces, którego osiągnięcie wymaga cierpliwości i konsekwencji w działaniu. Powodzenia!
Czym jest socjotechnika?

Socjotechnika, inaczej inżynieria społeczna, to wywieranie wpływu na grupę społeczną

-indywidualnie np. w dyskusji

-masowo np. przez środki masowego przekazu.

Za pomocą socjotechniki jest tworzony porządek społeczny prowadzący do ukształtowania społeczności pod aspektem kulturowym, światopoglądowym. Są to procesy przekształcania (lub tworzenia) określonych norm społecznych czy akceptacji rzeczywistości, dające szerokie pole manewru w marketingu. Za jej pomocą mogą powstawać określone dyskursy. Komunikaty pisemne i mówione, umożliwiające komunikację w społeczności, lecz także będące podstawą do jej poróżnienia. Dyskurs może być nie tylko wynikiem inżynierii społecznej, ale też skłaniać ku jej tworzeniu.

Co więcej, naturalnym procesem społecznym jest wzajemne napędzanie się tych czynników. Przykładem jest choćby ekologia, której początek zauważamy nie tylko w socjotechnice rządów (publicznym zwracaniu uwagi na problem, zachęcaniem konsumenta do usług firm, mających na uwadze wpływ na środowisko), ale także w dyskursie społecznym aktywistów (o którym szerzej będzie mowa później). Między innymi na tej drodze powstały potencjalne korzyści w stosowaniu socjotechniki w branży marketingowej. Zjawisko to przypomina model wahadła, którego ciągłość (ruch) może zakłócić czynnik zewnętrzny lub samoistne wytracenie siły, dynamiki.

Techniki wpływu społecznego:

-inicjacja najpierw małej – potem dużej prośby. Budzi ona w odbiorcy konfuzję, po spełnieniu mniejszej prośby, czuje się zobowiązany, budzi poczucie większej szansy na spełnienie również większej

-w odwrotnej sytuacji, odbiorca zostaje początkowo poproszony o spełnienie prośby większej (często ze świadomością wykonawcy o minimalnej szansie jej spełnienia). Następnie postawienie kontrastu w postaci małej prośby, budzącej litość oraz wyrzuty sumienia, zwiększając prawdopodobieństwo na jej wykonanie

-wykorzystanie moralności jednostki, która skłoniona do poparcia pewnej idei czy poglądu następnie nie chcąc wykazać hipokryzji spełnia jego założenia

-wykorzystanie świadka, będącego autorytetem, budzącym u jednostki potrzebę podzielania jego poglądów oraz wypełniania związanych z nimi czynności

-wpisanie się w modę lub jej stworzenie, szczególnie u społeczności charakteryzującej się mentalnością tłumu, wykorzystywane w tworzeniu popytu

Kreowanie potrzeby

(W celu uproszczenia, dalej będę się posługiwać terminem jednostki, należy mieć na uwadze, że dana sytuacja może dotyczyć większych zbiorowości.)

Wykorzystując powyższe techniki, można w jednostce (społeczności) wykreować potrzebę [skorzystania z usługi, posiadania produktu], równocześnie nie robiąc tego wbrew jej woli (to by była manipulacja). Przy pomocy odpowiedniej retoryki jednostka zauważy wyraźne korzyści z posiadania produktu, korzystania z usługi, co z kolei będzie indukować popyt.

Nawet, jeśli jednostka wcześniej nie zauważała wyraźnego braku przykładowego produktu. Po jego odkryciu może stać się on jej nieodłączną częścią dnia (np. urządzenie do odtwarzania muzyki na słuchawkach). Posiadanie pewnego urządzenia sprawiło, że zechcieliśmy móc korzystać z jego funkcji w pełni. Tak została w nas stworzona potrzeba nabycia odpowiednich dodatków do niego (aplikacje mobilne, słuchawki, obudowy). Odpowiednie dyskursy, włączenia tych produktów w nasze życie codzienne sprawiły, że ciężko nam zanegować ich istotną rolę. Idąc dalej, producent musi skłonić jednostkę  do wyboru swojego produktu spośród innych. Może posłużyć się socjotechniką, na przykład reklamą z udziałem osoby budzącej nasze zaufanie.

W jednostce można stworzyć potrzebę także poprzez sugestię. Idealnym przykładem są banery reklamowe ze zdjęciem jedzenia oraz tekstem o bardzo sugestywnym charakterze „Jesteś głodny?”. Być może, wcześniej jednostka nie była głodna, jednak widząc chwytliwy slogan, zaczyna się zastanawiać nad swoją potrzebą konsumpcji. Siła sugestii jest również nieodłącznym elementem sukcesów na rynku produktów drogeryjnych. Producent będzie poruszał problemy dotyczące większości konsumentów [równocześnie przypominając im o potrzebie ich zniwelowania] i gwarantował produkt, będący ich rozwiązaniem.

Socjotechnika w praktyce

Poza epizodycznymi sytuacjami z życia, o wysokim współczynniku popularności, chciałabym podzielić się z wami również bardziej złożonymi przykładami. W tym celu poprosiłam o pomoc studentów z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wyniki ich research’u istotnie uzupełniają naszą praktyczną wiedzę na temat socjotechnik.


Wraz z poznawaniem mechanizmów stojących za zachowaniem ludzi takich jak podejmowane przez nich decyzje czy choćby kształtowanie się ich zdania. Następował dynamiczny rozwój w dziedzinie marketingu i reklamy. Specjaliści wiedzą, jak sprytnie korzystać z schematów, osiągając sukces sprzedażowy i wizerunkowy, stając się nieodzowną częścią rytuałów ich klientów.

Jednym z wyróżniających się sukcesami twórców kampanii reklamowych XX wieku był Claude Hopkins. Jego kampania reklamowa pasty do mycia zębów Pepsodent była ogromnym sukcesem, za którym stało zrozumienie klienta i jego sposobów postępowania. Na początku XX wieku dbanie o higienę jamy ustnej nie było powszechnym zachowaniem. Przez co na rynku znajdywało się znacznie mniej produktów do tego przeznaczonych. Sama forma pasty również nie była popularna. Warunki te sprawiały, że istniała szansa na opanowanie tego rynku, dzięki upowszechnieniu nawyku mycia zębów. Była to szansa, której świadomy był sam producent odpowiedzialny za  wypromowanie pasty Pepsodent. Produkt ten miał niepowszechnie występującą formę pasty. Poprzez kwas cytrynowy i olejek miętowy w składzie sprawiała wrażenie mrowienia i chłodu na języku oraz dziąsłach chwilę po użyciu. Przez małą skuteczność sprzedaży, uwagi konsumentów na kwestie zdrowotne szczotkowania zębów, konieczne było zwrócenie uwagi na inny aspekt działania produktu.

Sukces prozdrowotny

Sukcesem okazało się wspomnienie w reklamie o osadzie, który pojawia się na zębach. Pasta skutecznie pozbywa się go dzięki obecności tajemniczego składnika o nazwie Irium (właściwie laurylosiarczan jodu). Dodatkowym potwierdzeniem skuteczności Pepsodent było wcześniej wspomniane uczucie mrowienia i chłodu. Ze względu na fakt, że osad ten występuje naturalnie, czynność tą trzeba było regularnie powtarzać. Powtarzalność ta prowadziła do powstania nawyku, który mógł być zaspokojony jedynie (bądź w najlepszym stopniu) właśnie przez konkretny produkt.

Mechanizm wywierania wpływu na konsumentów nie był aż tak skomplikowany. Zlokalizowanie problemu, który dotyka każdego (osad, wyczuwalny w momencie przetwarzania przez człowieka treści reklamy), wraz z błyskawicznym podaniem rozwiązania (użycie konkretnej pasty) oraz wyczuwalnym efektem jego zastosowania (mrowienie, uczucie chłodu, brak osadu)  w połączeniu z cyklicznością (mycie zębów jako nawyk, do którego trzeba kupić kolejny środek czyszczący po jego zużyciu) okazał się być hitem reklamowym Stanów Zjednoczonych, a potem i w innych krajach świata. Kampania przyniosła ogromne zyski firmie, jak i samemu Hopkinsowi. Przyczyniła się również do zwiększenia odsetka Amerykanów, którzy codziennie myją zęby, czyli do poprawy stanu ich uzębienia

Kinga Kunicka

Źródła:  Charles Duhigg, Siła nawyku. Dlaczego robimy to, co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2013
Claude Hopkins, Tajniki warsztatu legendarnego copywritera, Złote Myśli, 2011


zainteresowani produktami ekologicznymi

Zainteresowanie marketingu w ostatnich latach skupia się w dużym stopniu wokół szeroko rozumianej ekologii. Kampanie reklamowe coraz częściej sięgają po zabiegi socjotechniczne, których efektem ma być zmiana nawyków wśród konsumentów. Jeszcze 10 lat temu, mimo zauważalnego problemu zmian klimatycznych, Polacy nie byli aż tak zainteresowani produktami ekologicznymi, jak teraz. Najnowsze dane pokazują, że jest to jeden z bardziej dynamicznie rozwijających się rynków.

Jednym z najbardziej widocznych przykładów rozwoju socjotechniki w marketingu skierowanym na proekologiczne rozwiązania jest stopniowe odejście od plastikowych słomek w lokalach gastronomicznych. Jeszcze nie tak dawno, były one dostępne w prawie każdym lokalu, jednakże zmieniło się to pod wpływem nowego trendu. Na przełomie 2016 i 2017 roku powstało wiele kampanii obywatelskich, których celem było uświadomienie konsumentów na problemy ochrony środowiska. W tym czasie osoby odpowiedzialne za marketing odwoływały się do naszej moralności – w licznych  kampaniach pojawiały się zdjęcia oraz filmy obrazujące zwierzęta, zranione przez twarde i ostre zakończenia plastikowych słomek. Jednostka, pod wpływem emocji, w zderzeniu z daną kampanią miała stanowczo zwrócić się przeciwko wykorzystaniu plastikowych słomek. W efekcie, badacze zauważyli, że odejście od plastikowych słomek wśród konsumentów zyskało status odpowiedzialności obywatelskiej. Dodatkowo, pozostanie przy słomkach plastikowych, było przez niektóre osoby utożsamiane z brakiem świadomości o problemach współczesnego świata.

Trend proekologiczny

Nie można jednak powiedzieć, że rynek słomki przestał istnieć. Analiza wykonana przez Transparency Market Research pokazuje, że rynek biodegradowalnych słomek do 2027 roku ma powiększyć się aż dwukrotnie. Słomki wykonane z papieru, makaronu, metalu, czy szkła już podbiły rynek Europejski i Amerykański, a wkrótce ma to się wydarzyć na terenie Azji. Trend proekologiczny wykorzystały ogromne koncerny gastronomiczne takie jak McDonald’s czy Starbucks. Obie firmy w ten sposób przedstawiają się jako ekologiczne, świadome zagrożeń klimatycznych, jak i szeroko idąc – odpowiedzialne społecznie. Ten sposób reklamy zachęca konsumenta, do zakupu odpowiednich dóbr, które będą kojarzone z odpowiednimi wartościami takimi jak: odpowiedzialność, konsekwencja czy wrażliwość.

 Badania pokazują, że konsumenci chętniej kupują dane produkty, wiedząc że pochodzą one z recyklingu. Z jednej strony można ocenić to jako zjawisko pozytywne, jednakże należy pamiętać, że może to wytworzyć sztuczny popyt na grupę produktów, a co za tym idzie do zwiększenia konsumpcjonizmu, który zdecydowanie stoi w kontrze do trendu proekologicznego. Konsekwencją nadmiernego użycia socjotechnik przy marketingu produktów ekologicznych może być efekt moralnego licencjonowania, czyli zachowania polegającego na przyzwolenie na nieodpowiedzialne czynności, pod warunkiem dokonania wcześniejszych dobrych uczynków. Może dojść do sytuacji, gdy konsument wcześniej rezygnujący z plastikowej słomki, zdecyduje się na zakup kremu, firmy testującej produkty na zwierzętach. Jednostka poczuje, że wystarczająco już pomogła planecie, więc może pozwolić sobie na „mały grzech”.

Wojciech Szymczak

Źródła: Geng, Liuna, et al. „Can previous pro-environmental behaviours influence subsequent environmental behaviours? The licensing effect of pro-environmental behaviours.” Journal of Pacific Rim Psychology 10 (2016).
Lebreton, Laurent, et al. „Evidence that the Great Pacific Garbage Patch is rapidly accumulating plastic.” Scientific reports 8.1 (2018): 1-15.
Straw Market – Global Industry Analysis, Size, Share, Growth, Trends, and Forecast, 2019 – 2027

Jak unikać socjotechniki?

Przede wszystkim należy odpowiedzieć na pytanie – dlaczego chcemy uniknąć socjotechniki i w której dziedzinie naszego życia? Czy jest ona negatywna i czy opłaca nam się nonkonformizm z tym związany?

Na przykładzie aplikacji do elektronicznego przechowywania danych, notatek:
Na wielu etapach pracy, nauki skłaniani jesteśmy ku cyfryzacji naszych zapisów, co wiążę się z ich mobilnością i dostępnością, jednak może nieść za sobą dodatkowe koszty. Socjotechnika stosowana jest w taki sposób, aby jej przekaz pasował do znacznego grona odbiorców (ponieważ często zwiększa to jej szanse na skuteczność). W związku z tym, przypadki takie jak powyższy, powinniśmy rozpatrywać w sposób indywidualny, dokonać analizy korzyści, zastanowić się, jak funkcjonowalibyśmy bez danego produktu/usługi i czy są możliwe alternatywne opcje.

Bardziej ogólnym sposobem jest rozważenie, czy znajdujemy się w pewnej sytuacji wyboru, z własnej potrzeby? Jakie są motywy podmiotu, sugerującego nam to rozwiązanie? Musimy być świadomi, że największym sprzymierzeńcem socjotechniki w marketingu jest nasza intuicja i konformizm normatywny (podporządkowanie się grupie ze względu na strach przed wykluczeniem). Jak już wiadomo, istotną cechą inżynierii społecznej jest jej uniwersalność wobec jednostek, będących odbiorcami. Nonkonformistyczne podejście, pomoże nam uniknąć socjotechniki już na etapie samego założenia, że nie będziemy spełniać warunków „osoby statystycznej”, lecz usilne próby jej unikania mogą stać się dla nas niekorzystne. Przykładem dla opisanej wyżej sytuacji jest wpływ dyskursu ekologicznego na zachowanie jednostki. Po przeczytaniu Socjotechniki w praktyce wiemy, że dyskurs potrafi doprowadzić nas do pewnych błędów poznawczych, jednak podstawowa wiedza na ten temat i czujność pozwalają nam stosować się do niego w sposób świadomy.

W ten sposób pojmowane strategie marketingowe przedsiębiorstw pozwalają zwrócić uwagę na naukowe potrzeby analitycznego ujęcia procesu podejmowania decyzji.

Źródła:
Daniel Kahneman, Pułapki Myślenia, tłum. Piotr Szymczak, wyd. Media Rodzina, Poznań 2011Elliot Aronson, Człowiek – istota społeczena, tłum. Małgorzata Guzowska, wyd. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2020