Dolce Vita w Warszawie

Czy życie w Polsce może się równać z tym we Włoszech? Czym się różnimy i dlaczego warto było porzucić Mediolan aby zamieszkać w Warszawie – opowiada nam Andrea De Gaspari, dyrektor, head of KPMG „Italian Desk” in Poland. W KPMG pracuje od dekady, z czego od 2010 roku w Polsce. I chce tu zostać.

W zimie kilka, może nawet kilkanaście milionów Polaków marzy o tym, aby przeprowadzić się na południe Europy. Pan wybrał przeciwny kierunek. Nie sposób nie zapytać, co pana zainspirowało?

Andrea de Gaspari: Podczas studiów rok spędziłem w Warszawie. Spodobało mi się to miasto, ale przede wszystkim spotkałem tu kilka ważnych dla mnie osób. Wśród nich była kobieta, która jest obecnie moją żoną (śmiech).

To wiele wyjaśnia…

Tak, ale poznałem również przyjaciół. Później często ze względu na nich przyjeżdżałem do Polski.

Aż w końcu tak po prostu postanowił pan porzucić słoneczna Italię i zamieszkać w kraju nad Wisłą?

To nie było aż takie proste. Lubiłem tu przyjeżdżać, jednak najpierw mieszkaliśmy z żoną w Mediolanie. Tam miałem pracę. Z czasem uznaliśmy, że chcemy zamieszkać w Warszawie.

Mimo to, że wiedział już pan, jak wygląda u nas jesień, zima i wczesna wiosna?

To akurat nie było dla mnie aż tak trudne do zaakceptowania. Zima na północy Włoch też nie jest zbyt przyjemna. Czasem nawet wolę -5 stopni w Warszawie niż -1 w Mediolanie. Tam jest znacznie większa wilgotność i bardzo nieprzyjemnie odczuwa się taką temperaturę. Sądzę, że Włoch z południa miałby większy problem, żeby się tu zaaklimatyzować. Ja nie. Czasem oczywiście tęsknię za słońcem, bo ono tu jednak za krótko świeci o tej porze roku. Może jeszcze przeszkadza mi, że w Polsce niedobra pogoda za długo trwa. W Mediolanie już od marca jest ładnie, a w Warszawie jeszcze kwiecień potrafi być nieciekawy.

Podjęliście z żoną decyzję, że zamieszkacie w Warszawie. I tak de facto nie zmieniając pracy zmienił pan miejsce zamieszkania. Poszedł Pan do szefa i powiedział, że chce pracować w Polsce i już, stało się?

Aż tak prosto nie było. KPMG jest obecne w 150 krajach i każdy pracownik może przez trzy miesiące, sześć, przez rok, pracować w różnych miejscach na świecie. Poznaje w ten sposób nowe sposoby działania, zdobywa doświadczenia, które przydadzą mu się w dalszej karierze. Jednak ze mną tak prosto nie było, bo w grę wchodziła zmiana na stałe. Jednak gdy zasygnalizowałem taką chęć, włoskie KPMG wraz z polskim zaczęły pracować nad tym, by tak zorganizować struktury i kompetencje, żebym mógł się przenieść. I udało się.

Teraz opiekuje się pan włoskimi firmami działającymi w Polsce oraz tymi, które dopiero chcą tu zainwestować.

Nie tylko, ale to rzeczywiście część mojej działalności. Pomagam też polskim firmom zaistnieć na rynku włoskim. Właśnie to wsparcie w kooperacji polsko-włoskiej czy włosko-polskiej jest czymś, co wyróżnia KPMG z wielkiej czwórki. Tylko my zapewniamy takie usługi.

A we współpracy gospodarczej mamy bardzo długie tradycje. To Włosi motoryzowali nie tylko pokolenie naszych rodziców, ale i dziadków, bo „polskimi” fiatami jeździliśmy jeszcze przed wojną.

Przed 89. rokiem Włochy były jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Polski. Później to się oczywiście zmieniło, bo w sposób naturalny Niemcy stały się najważniejszym kooperantem, ale wciąż ta współpraca między nami jest aktywna i przynosi dużo dobrego.

Prezes Fiata stwierdził, że polska fabryka jest najlepsza w całym koncernie pod względem jakości i efektywności. Nasuwa się pytanie, jak bardzo Polacy różnią się od Włochów? U nas panuje stereotyp, że Włosi bardziej skupiają się na cieszeniu się życiem, celebrowaniu spotkań z przyjaciółmi i rodziną, a mniej przejmują się pracą. Przynajmniej taki często mamy obraz Włochów z południa. Nawet mówi się o tym, że Włosi z północy pracują na tych z południa.

To oczywiście uproszczenie. Różnice między północą a południem są, ale wynikają one z wielu przyczyn – z odmiennego klimatu, innego stopnia uprzemysłowienia poszczególnych regionów oraz różnic kulturowych.

Porównując ludzi mieszkających w dużych aglomeracjach, pracujących w renomowanych firmach, to różnice między Polakami a Włochami są minimalne. Nastawienie do pracy, do życia, jest takie samo. Nie dostrzegłem większych różnic pracując w KPMG w Mediolanie a w Warszawie. Jesteśmy bardziej do siebie podobni, niż nam się wydaje.

Prawdą jest, że lubimy się bawić i gdy się potykamy jesteśmy bardzo głośni. Słychać nas w restauracjach czy innych miejscach publicznych. Polacy są większymi indywidualistami. Jednak podoba mi się w was to, że jak się już otworzycie, to wtedy następuje prawdziwa przyjaźń.

No właśnie, jak to jest z tym naszym indywidualizmem?

Odkąd zacząłem pracować w polskim KPMG, musiałem zachęcać ludzi do współpracy. Przekonywać, że warto coś poświęcić dla grupy, aby razem zrobić coś fajnego, odnieść sukces. Na początku było dość trudno. Jednak z czasem przyszło zrozumienie, że nie zawsze trzeba pracować tylko na własną karierę i sukces, że efekt będzie lepszy, gdy będziemy współdziałać i wspólnie osiągniemy cel, bo indywidualnie się to nie uda. A sukces zespołu przekłada się przecież na indywidualną karierę, więc nikt nic na tym nie traci. We włoskim biurze KPMG działanie zespołowe było naturalne, nikogo nie trzeba było do tego przekonywać. Włosi chyba bardziej lubią robić coś razem, wspólnie rozwiązywać problemy.

To zdaje się nie jedyna z naszych przywar. Lubimy też narzekać.

Często patrzycie na szklankę w połowie pustą zamiast dostrzec, że jest w połowie pełna. W dodatku wolicie narzekać, że jest w połowie pusta zamiast ją wziąć i starać się napełnić.

A jak pan to postrzega? Jak zmieniliśmy kraj od czasu pierwszej pana tu wizyty?

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są zadowoleni z przemian, jakie zaszły i jakie zachodzą. Jednak, przynajmniej w dużych miastach i jeśli chodzi o infrastrukturę w całym kraju, zmiany są ogromne. Obserwuję je od pierwszych lat XXI wieku. Obraz znacznie bardziej radykalnych zmian widzą znajomi, którzy przyjechali do Polski w latach 90. To jest wasz powód do dumy.

Dużo obcokrajowców przyjeżdża do Polski w celach turystycznych, a całkiem sporo chce tu żyć, przeprowadza się. Nie ma lepszego dowodu na to, że to jest dobre miejsce.

A kuchnia? Włoskiego podniebienia nie da się zadowolić byle czym.

Uwielbiam żurek! To naprawdę coś dobrego. Więcej czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do waszym kwaśnych dań, tych kwaszonych. W Polsce warto spróbować wszystkiego. Choć muszę przyznać, że wasza kuchnia jest mniej różnorodna niż włoska. Włochy to młody kraj i praktycznie w każdym regionie, a nawet w każdym mieście są potrawy, których nie można spotkać nigdzie indziej. Wydaje mi się, że w Polsce różnice między daniami są nieznacznie. W poszczególnych częściach kraju nieco inaczej się je przyrządza, ale nie są to inne potrawy.

Świetnie mówi pan po polsku! Mówię szczerze, jestem pod dużym wrażeniem, bo mimo iż polski jest moim ojczystym językiem, nie przestaje mnie zaskakiwać swoimi niuansami. Jak Panu się to udało?

Muszę przyznać, że pierwsze dwa lata były trudne. Długo nic nie rozumiałem. Poświęciłem dużo pracy, bardzo pomogła mi żona i koledzy z KPMG, bo prosiłem, abyśmy porozumiewali się w biurze po polsku. Pomogły mi też seriale z napisami. Mogłem słuchać prostych zdań i czytać je, co ułatwiło mi rozumienie. Jak wielu obcokrajowców po roku, półtora, byłem gotów się poddać. Jednak nadeszło jakieś przełamanie, coś się otworzyło i wreszcie zacząłem rozumieć, co do mnie mówicie, a nawet wy zaczęliście rozumieć mnie (śmiech).

Polska to kraj docelowy, czy macie z żoną jeszcze jakieś plany dotyczące miejsca do życia?

Nie myślimy o tym, aby się przeprowadzać. To nasz kraj, a Warszawa to moje miasto.

kontakt

jeśli masz pytania
napisz do nas!
kariera@kpmg.pl

Ta strona używa plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki w tym zakresie, oznacza zgodę na ich używanie. Więcej informacji na ten temat znajduje się w naszej polityce prywatności.

Zamknij